Wczoraj i dziś

Wpisy

  • wtorek, 01 lipca 2014
    • Czas na emeryturę.

      W niedzielę w mojej rodzinnej wsi,w parafialnym kościele M.B.Częstochowskiej,odbywała się msza pożegnalna ks.kanonika Bronisława.44 lata temu przybył do naszej parafii.piszę naszej bo właśnie gdy tam mieszkałam przyjechał.Na mszy było bardzo dużo ludzi,zjechali się z różnych stron.Przy okazji po wielu latach się spotkaliśmy.Msza była uroczysta ale taka radosna,ks Bronisław wszystko obracał w żart,chociaż często łza mu kręciła się w oczach.Wyjeżdża niedaleko.do domu księży emerytów,należy mu się ten odpoczynek.Był jedynakiem,ojciec zginął w czasie wojny na wschodzie,mama wychowywała go sama.Mieszkała razem z synem na plebani.Gdy zmarła została pochowana na cmentarzu w sąsiedniej wsi gdzie ks.Bronisław wybudował z parafianami nowy kościółek.Ks.Bronisław był gospodarzem dobrym ale nie  robił nic ponad siłę mieszkańców,starał się aby klimat w parafii był dobry.Wiadomo że wszystkim nie dogodził,zawsze tak jest  ale ogólnie był lubiany,doceniany,poważany.Przyjemnie gdy w dobrej atmosferze żegnani są ludzie coś znaczący w środowisku.Troszkę porozmawialiśmy przed kościołem,przede wszystkim o czasie ,który przeminął jak mgnienie okiem.Postarzeliśmy się,dużo z naszego pokolenia już odeszło na drugą stronę światła ale ci co byli jakoś się trzymają,zresztą starsi też.Troszkę powspominaliśmy,pochwaliliśmy się swoimi dziećmi,wnukami i rozjechaliśmy do swoich domów.

      W niedzielę będą chrzciny naszej najmłodszej wnusi,Alicji,córeczki Marcina.Właśnie przyjechali z Szwecji.Rodzina synowej przyjedzie z Podlasia w piątek.Pokoje dla nich przygotowałam,a resztę czyli przyjęcie to już zrobimy wspólnie/mam nadzieję/ Po ostatnim weselu jakoś trudno mi dojść do siebie.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Czas na emeryturę.”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      weselnapiekarka
      Czas publikacji:
      wtorek, 01 lipca 2014 17:08
  • niedziela, 15 czerwca 2014
    • Skakanka nie tylko pogodowa.

      Jak niemiłosierne upały to zimno.Ubiegła sobota .niedziela upalnie a dzisiaj w kościele było mi chłodno.Dobrze że trochę popadało i po takich upałach obeszło się bez burzy.Dobrze że prognozy na cały tydzień są dla mnie dobre,bo mamy duże wesele więc przy upałach bałabym się nie tylko o siebie ale przede wszystkim o bezpiecznie przygotowanie potraw.Przyjechała synowa z moimi pierworodnymi wnukami z Niemiec,mają dwa tygodnie ferii.Prawdopodobnie nie przyjadą podczas wakacji,rodzice pracują a żeby przyjechali chłopcy  sami to ja niezbyt chcę.Dobrze wiem co w tym wieku/15 i 13 lat chłopcy potrafią nawywijać/W ubiegłe wakacje pojechałam z nimi na Jasną Górę i potem do rodziny  do Zawiercia.Obiecałam im  wyjazd i w tegoroczne wakacje w jakieś ciekawe miejsce.Żeby troszkę wywiązać się z obietnicy to wczoraj z synem/ich wujkiem/pojechaliśmy do Western City w Ściegnach koło Karpacza.Wzieliśmy ze sobą wnusię Olę a że biedne dziecko ma problemy lokomocyjne mimo tabletki mieliśmy z nią nieprzyjemne sytuacje.Po drodze niesamowicie momentami lało ,natomiast na miejscu było całkiem przyjemnie.Wyszło słońce,mogliśmy podziwiać nasze góry.Ola miała ze sobą kalosze,śmiało chodziliśmy po całym terenie.Byliśmy przed dwunastą więc obejrzeliśmy napad na bank,walkę z szeryfem,nawet grabarza biorącego miarę/jak w westernach/Chłopcy postrzelali ,młodszy z colta,starszy z winchestera,wybili sobie pamiątkowe monety,poogladali budynki w miasteczku,kupili niepotrzebne rzeczy ale niech im będzie.Wnusia uparła się na kowbojski kapelusz na dodatek  w jej obecnie ulubionym,fioletowym kolorze a że nie był drogi/13 zł/więc jej kupiłam.Obejrzeliśmy jeszcze tańce indiańskie,porobiliśmy trochę zdjęć.Można było jeszcze zostać dłużej,obejrzeć inne scenki ale nadciągała czarna chmura i syn zarządził powrót.Złapała nas w drodze ulewa natomiast ze strony wnusi obeszło się bez przykrych niespodzianek.Najgorsze to to że jutro jedzie z wycieczką z przedszkola do świata bajek właśnie w Karpaczu i synowa już się martwi jak ona to zniesie.Dobrze że jadą autobusem,większa przestrzeń,rano dam jej tylko kromeczkę chleba z masłem i troszkę herbaty.Bardzo chce jechać ,cały czas mówi o tej wycieczce.Może będzie wszystko dobrze.Wnuki podziękowali mi za ten wyjazd,młodszy nawet powiedział że wszystkim mówi jaką to on ma zaj.....stą babcię,nawet nie zwróciłam mu uwagi za to brzydkie słowa bo mnie ucieszyły.Natomiast starszy powiedział do mojego syna że z wielką przyjemnością jeszcze raz by pojechał do Częstochowy i że sam się sobie dziwi że tak mu się chciało do tego kościoła,kaplicy tyle razy wchodzić i po cichu modlić.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Skakanka nie tylko pogodowa.”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      weselnapiekarka
      Czas publikacji:
      niedziela, 15 czerwca 2014 15:52
  • niedziela, 25 maja 2014
    • Mój maj.

      Pracowity .Jak zawsze w maju,komunie i to co niedziele.Dopiero dzisiejszą mam wolną.W ostatnią niedzielę kwietnia szykowałam przyjęcie z okazji chrztu a już w następną,majową szykowałam komunie u Elki w jej zajeżdzie,Ciężko się tam robi,dużo rzeczy brakuje ,w ogóle panuje rozgardiasz.Dobrze że pomaga mi synowa ,Byłyśmy tam do 20 godz.bo już następnego dnia ,o szóstej rano wyruszaliśmy na pielgrzymko-wycieczkę w Bieszczady organizowaną przez naszego proboszcza Romana.Najpierw wstąpiliśmy do Łagiewnik ,zwiedziliśmy nowo budowane centrum Jana Pawła,tam mieliśmy też mszę.Takie pomniki powinien mieć nasz święty.Nawiedziliśmy też sanktuarium Miłosierdzia Bożego z relikwiami siostry Faustyny. Po trzech godz.wyruszyliśmy dalej.Na miejscu w Myczkowcach byliśmy koło 19godz.Miejsce ładne,ośrodek caritasu,mieszczący się w dawnych koszarach WOPu.Warunki bardzo dobre/spanie,jedzenie/dużo drzew,zwierzątek,park miniatur ,ogród biblijny.Tam spaliśmy trzy noce , po śniadaniu wyruszaliśmy autokarem zwiedzać Bieszczady.Mieliśmy wspaniałego przewodnika.byłego profesora historii.mieszkańca Bieszczad.wielkiego miłośnika tych gór.Dużo,bardzo dużo nam pokazał i poopowiadał.Byliśmy nad Soliną,w bardzo ładnym ,ważnym dla mieszkańców kościele w Polańczyku,w pięknym,starym kościółku /dawnej cerkwi/ w Górzance.Kościele ,w którym znajduje się też uratowany przez mieszkańców i odrestaurowany ikonas.Gospodarzem jest ksiądz Bartnik,z opowieści naszego przewodnika bardzo oddany swojemu powołaniu ksiądz a zarazem też przewodnik po Bieszczadach.Byliśmy w Cisnej,Lecku.w Zagórzu,gdzie są imponujące ruiny klasztoru Karmelitów.Prowadzi do nich droga krzyżowa z stacjami wyrzeżbionymi przez artystów bieszczadzkich.Bardzo mi się spodobała,wręcz mnie poruszyła rzeżba przedstawiająca trzeci upadek Jezusa.Odwiedziliśmy klasztor w Komańczy.Nasz przewodnik,pan Andrzej,zawoził nas na różne platformy widokowe i pokazywał,opowiadał o ciekawych ludziach,strasznych losach Łemków,Polaków  dawniej tu mieszkających.Na mnie osobiście przygnębiające wrażenie robiły krzyże/3-4/postawione na pamięć o istniejących tam wsiach.Dużo ich stoi.O tamtych smutnych czasach trochę wiedziałam bo w mojej rodzinnej miejscowości mieszkali Łemkowie wysiedleni z Bieszczad.Przyjażniłam się z Hanią Władkiem,Piotrkiem.Byliśmy też u bacy ,greka ,który poczęstował nas swoimi prawdziwymi serami,Kupiłam cały duży jak bochen wędzony ser,hucuł i trochę fety.Moim domownikom bardzo smakował.Żal było wyjeżdżać z tych przepięknych gór,widoki mnie zauroczyły/chociaż nasze karkonoskie góry są też piękne tylko inne./pogodę mieliśmy bardzo ładną ,słoneczną,bez deszczu.Dopiero w dzień wyjazdu niebo się zachmurzyło,góry pokazały inne oblicze i zaczeło padać.W drodze powrotnej nawiedziliśmy Miejsce Piastowe ,o którym nigdy nie słyszałam a godne odwiedzenia,Duklę oraz Dębowiec,polskie La Salette z piękną figurą M.B.Płaczącej.W domu byliśmy koło23 godz.W piątek trochę odpoczełam chociaż pod wieczór upiekłam ciasto i tort na komunie siostrzeńca mojej synowej,w sobotę poszłam szykować przyjęcie komunijne i w następnym tygodniu też  to samo. W między czasie z pomocą Gosi oplewiłyśmy dużą część warzywnika,pomogłam synowi posadzić kapustę,kupiłam i posadziłam troszkę kwiatów.Dzisiaj, po wczorajszej ULEWIE znalazłam pierwsze truskawki,więc zacznie się nowe robienie soków ,dżemu i jedzenie pod różną postacią tych owoców.Szkoda że ten piękny miesiąc już mija.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Mój maj.”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      weselnapiekarka
      Czas publikacji:
      niedziela, 25 maja 2014 18:38
  • niedziela, 30 marca 2014
    • Odwiedziny.

      Byłam  w Szwecji/rozjezdziłam się po świecie/Przywitałam w rodzinie maleńką Alicje.Wielką radość sprawiło mi wzięcie w ramiona takie maleństwo.Zuzia nie jest zazdrosna,nie robi Ali nic złego,opiekuje się nią,głaszcze,daje smoczek,mówi do niej.W tamtą stronę jechałam z synem samochodem,jechaliśmy przez Niemcy w stronę Berlina czyli dawnym NRD.Całkiem inny świat niż ten ,który widziałam jadąc przez te "stare"Niemcy .Pomijam krajobrazy,natomiast reszta jest dużo gorsza,biedniejsza,zaniedbana/dużo gorsza od naszych stron/Dzieci mieszkają w nowym mieszkaniu,też w bloku na 2 piętrze/jest winda/nad rzeką.Po drugiej stronie rzeki,na wprost okien jest kąpielisko ,pod domem biegnie ścieżka ,dużo ludzi nią spaceruje,chodzi z kijkami,dzieci karmią kaczki,są poustawiane ławeczki,więc można sobie odpocząć.Młodych ludzi widzi się mało,pracują.W porcie  w Niemieckim Sassnitz mieliśmy dosyć dużo czasu ,na prom jeszcze nikogo nie wpuszczano więc z synem poszłam do sklepu bezcłowego,wszędzie stały różne butelki z alkoholem/nie kupuje więc nie porównywałam cen/Wśród tych butelek zauważyłam 4 kobiety ,Szwedki takie koło 70=tki które śmiejąc się,żartując ładowały na taki duży wózek pudełka z różnymi winami.Gdy już siedziałam w samochodzie ,pracownik przywiózł im te zakupy i pomógł załadować do busa.Na promie zauważyłam znowu te panie gdy grały na automatach,wszystko przy beztroskim śmiechu,zabawie.Syn powiedział że tak w Szwecji żyją starsi ludzie.Pozazdrościłam im,na chwilę ,bo widziałam z jaką zazdrością patrzyły na mnie,gdy już na miejscu szłam z wózeczkiem i trochę większą drugą wnusią.Zaglądały do wózka,zagadywały do Zuzi.Widać że brakuje im rodzinnego życia.Pogoda była bardzo wietrzna aż się bałam powrotu.Na szczęście się uspokoiło .Wracałam przewozem ,płyneliśmy z Ystad do Świnoujścia.W Szczecinie ,który przywitał nas zielenią,kwitnącymi migdałkami,forsycją,tarniną przesiedliśmy się do drugiego busa i za 4  i pół godziny byłam w Legnicy.Czekał na mnie syn i przywiózł mnie do domu.Domowa wnuczka bardzo się ucieszyła z mojego powrotu,aż się tego nie spodziewałam.Lubię swój dom i mimo że też lubię zwiedzać inne strony to z przyjemnością zabrałam się za domowe prace.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Odwiedziny.”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      weselnapiekarka
      Czas publikacji:
      niedziela, 30 marca 2014 19:10
  • niedziela, 02 marca 2014
    • Koniec karnawału.

      Nowy rok przywitałam w domu ,przed telewizorem natomiast karnawał pożegnałam tańcząc i  wesoło się bawiąc.W ubiegłym roku powstało w naszej gminie koło diabetyków,Na szczęście mnie ani nikogo z bliskiej rodziny ta choroba nie dotyczy.Właśnie zarząd tego koła postanowił zorganizować zabawę integracyjną i każdy po uiszczeniu skromnej opłaty mógł się pobawić.Duża większość ludzi to były osoby starsze .Organizatorów nawet zdziwił fakt żę ludzie tak chcą się wspólnie pobawić.Najpierw była msza w intencji wszystkich chorych a potem  wspólna gościna na sali wiejskiej.Jedzenia i to dobrego było dużo,zespół muzyczny przygrywał do tańca a w wolnej chwili śpiewał zespół ludowy z sąsiedniej wsi. Wystąpił też teatrzyk szkolny z miasta z krótkim spektaklem o skutkach obżarstwa.łakomstwa i braku kontrolowania swojego menu codziennego.W trakcie zabawy rozlosowano skromne upominki.Dużo przy tym było śmiechu  ,zabawnych chwil gdy odpakowywano te prezenciki.Do domu  wróciliśmy po godzinie pierwszej,dużo osób jeszcze zastała.Skutki zimy są opłakane,przybyło troszkę wagi a ubyło kondycji.Musimy z mężem zacząć intensywnie chodzić ba kijki.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Koniec karnawału.”
      Tagi:
      Autor(ka):
      weselnapiekarka
      Czas publikacji:
      niedziela, 02 marca 2014 16:43
  • wtorek, 25 lutego 2014
    • wnuczka.

      Dzisiaj o 9 trzynaście urodziła się mała Alicja,moja 5 wnuczka/w sumie 8/Bardzo się cieszę tylko szkoda że mieszkają tak daleko.Już bym chciała ją przytulić.

      Pogoda piękna,dużo słońca.Powyrywaliśmy trochę zbędnych krzaków ,jutro wyrównamy i gdy tylko będą w sprzedaży sadzonki wiśni to zaraz posadzimy.Stare zaatakowała jakaś choroba i wyginęły.

      Kupiłam sobie nową książkę"Śpiewaj ogrody"Pawła Huelle,zaczęłam czytać i jak na razie podoba mi się.Kupiłam sobie też mniejszą sokowirówkę bo wyczytałam żeby pić sok z buraczków na odkwaszenie organizmu,które powoduje różne dolegliwości.Dzisiaj zaczynam.Zobaczymy za kilka dni czy coś pomoże.

      '

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „wnuczka.”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      weselnapiekarka
      Czas publikacji:
      wtorek, 25 lutego 2014 16:56
  • środa, 12 lutego 2014
    • Byłam.

      Byłam u najstarszego syna w Niemczech,krótko,tylko 4 dni ale byłam.Najbardziej ucieszyli się chłopcy,którzy już liczą dni do przyjazdu na Wielkanoc.Pojechaliśmy-ja i mąż-z synem Piotrkiem jego busem bagażowym,bo miał zabrać maszynę na budowę i trochę innych rzeczy.Trochę się bałam tej podróży,czy wytrzyma mój kręgosłup i nogi.Nie było żle.Jechaliśmy ponad 7 godzin,tylko raz zrobiliśmy sobie przerwę.Pogoda była piękna,słoneczna.Nawet dobrze że pojechaliśmy busem ,siedzieliśmy trochę wyżej niż w osobowym aucie i przynajmniej mogłam coś zobaczyć.Zachwyciły mnie krajobrazy Badeni-Wirtenbergi.Natomiast same Niemcy mnie zawiodły.Spodziewałam się z opowiadań czegoś innego.Prawda że czysto,nie widziałam ruder ale bardzo jakoś tak ciasno i szaro.W miejscowościach,i tej co mieszka syn,i które nam pokazał domy ,płoty były w kolorach szarych a nawet czarnych.Byliśmy w Sztudgardzie,z samochodu pokazali nam stadion,muzeum mercedesa i inne nowoczesne budynki.Pospacerowaliśmy po głównej alei spacerowej,ładna.Nowoczesne budynki-szkło i aluminium,między nimi trochę zabytków.Umówiliśmy się na dłuższy przyjazd i na dokładne zwiedzenie nie tylko najbliższych okolic.Mało ludzi ,jak już to więcej obcokrajowców i jakoś tak ponurych,nieuśmiechniętych.Gdy byłam w Szwecji to właśnie bardzo spodobała mi śię ta bezpośredniość ,miłe gesty do każdego,pozdrowienia .Co kraj to wiadomo inaczej.Nie można osądzać po tak krótkim pobycie ,lecz pierwsze wrażenie jest ważne.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Byłam.”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      weselnapiekarka
      Czas publikacji:
      środa, 12 lutego 2014 13:19
  • niedziela, 02 lutego 2014
    • Już luty.

      Wczoraj zima a dzisiaj czuć powiew wiosny.Myślałam że sobie troszkę odpocznę ale nic z tego,zawsze jest coś do roboty./może sama sobie jej szukam?/W ubiegłym tygodniu umówiłam się na spotkanie z dwiema odnalezionymi koleżankami-Janką S.i Wiesią.Trzecia z nich.Janka D. jest po operacji i mamy nadzieję się z nią spotkać wiosną.Umówiłyśmy się  u Wiesi.Upiekłam sernik z malinami ,bo pamiętam że właśnie Wiesia bardzo lubiła to ciasto.Do nowo kupionej ,niedużej karafki nalałam nalewki,którą robiłam całe lato/ratafia/ i pojechałam.Mając trochę czasu poszłam zobaczyć nowy repertuał w kinie bo obiecałam wnukom że pójdziemy na film dla dzieci.Schodząc po schodach lekko stuknęłam właśnie tą karafką o betonowe schody.Wystarczyło aby karafka pękła i nalewka zaczęła kapać.Kupiłam nową butelkę i w jakimś zaułku ją przelałam.Jakiś menel to wyczuł i zaglądał co też ja robię.Przez tą przygodę przyszłam po umówionym czasie. Bardzo się ucieszyłyśmy z naszego spotkania. Wspomnień,śmiechu a i łez nie zabrakło.Każda opowiedziała troszkę o swoim życiu,rodzinie.Znałyśmy swoje rodziny.Spotkanie przeciągnęło się do wieczora.Na następne umówiłyśmy się u Janki,termin uzgodnimy.W między czasie zrobiłam dwie stypy,małe przyjęcie a w połowie lutego mam małe wesele.W nadchodzącym tygodniu,środa albo czwartek,na kilka dni jedziemy z synem Piotrkiem do Niemiec,do syna Tomka.Będę tam pierwszy raz,Właśnie przed chwilą dzwoniła Sylwia aby dowiedzieć się o dokładną datę.Nauczycielka dzieci zaprosiła nas do szkoły i chce znać termin.Chłopcy już się nie mogą doczekać.A my czekamy na narodziny nowej wnusi,ma przyjść na świat w połowie lutego.Cieszę się bardzo tylko żal że urodzi się w Szwecji i od razu jej nie zobaczę.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Już luty.”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      weselnapiekarka
      Czas publikacji:
      niedziela, 02 lutego 2014 14:49
  • piątek, 10 stycznia 2014
    • Dobry stary rok.

         Wszystko wraca do normalności.Dzieci odjechały,posprzątałam,poprałam i teraz zmam trochę czasu dla siebie W między czasie robiłam nieduży ,kilkunastoosobowy roczek i dużą 18-nastkę.Ciekawa jestem jaki bedzie ten nowy rok,tego nikt nie wie.Wiem jaki był stary.Dla mnie raczej dobry,zdrowie dopisało i to wszystkim w rodzinie,sytuacja finansowa  nie najgorsza /mam małe wymagania /,kupiłam sobie nową lodówkę,zmywarkę,dobrej marki robot i od dawna planowaną gofrownicę.Byłam w Częstochowie,odwiedziłam groby dziadków i ze strony mamy i ojca,odwiedziłam swojego chrzesnego,kuzynów.Odnalazłam koleżanki,bardzo dobre koleżanki z szkolnych lat.Właśnie z dwiema w przyszłym tygodniu mam się spotkać.Byłam na trzech weselach w tym na ślubach chrześnicy i chrześniaka.Został mi jeszcze jeden Mariusz.Cieszę się bardzo i dziękuję Bogu za dobre życie moich dzieci.Pracy miałam dużo,zmęczyła mnie ale i przyniosła satysfakcję i dodatkowy,nawet większy od mojej rencinki,dochód.W nowym roku już tak dużo nie brałam zamówień,gdyby synowi nie przedłużono pracy w Szwecji to tak ale że mu ją jeszcze na rok przedłużono to sama boję się brać większe zamówienia.małe tak aby nie zapomniano o nas.Same święta były radosne,w wigilję było nas 18 osób,brakowało Marcina ale spodziewają się drugiego dzieciątka w lutym i sama im odradzałam przyjazd z dalekiej Szwecji.Nie byli sami,już dużo rodzin tam mieszka ,jest sklep z naszą żywnością posłałam im opłatek więc wspólnie zrobili sobie polskie święta.Wieczorem ,po kolacji część pojechała do drugich rodziców i wszyscy znowu zebraliśmy się w drugi dzień świąt.Po wieczerzy odwiedzili nas kolędnicy,bardzo ładnie wszystko mieli przygotowane i role,i stroje,ładnie śpiewali ,widać było że podeszli poważnie do tego zadania.Takim nie żal dać po pare złoty.Sylwestra młodzi spędzili na zabawach a ja z mężem przed telewizorem.Spokój świąt zakłóciły wypadki,niby nas nie dotyczące ale przynoszące żal ,gniew .Również smutek spowodowała śmierć Andrzeja Turskiego.Szkoda że odchodzą tacy ludzie.Pogoda w dalszym ciągu nie zimowa ,z jednej strony to dobrze ale nasz organizm potrzebuje trochę chłodu,zresztą i potrzebują tego zboża ,rzepaki,drzewa.Gdy nie będzie sniegu a przyjdzie suchy mróz może wszystko powymarzać,brak śniegu to przy małych opadach deszczu susza.Nigdy nie wszystko jest po naszej myśli.Planów z nowym rokiem nie robię żadnych,jednych sama bym nie dotrzymała i miałabym wyrzuty sumienia,inne są nie zależne od nas.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Dobry stary rok.”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      weselnapiekarka
      Czas publikacji:
      piątek, 10 stycznia 2014 18:59
  • niedziela, 20 października 2013
    • Piękny,jesienny.

      Mija piekny,jesienny dzień,oby było jeszcze takich dni więcej.Dzisiaj w kościele nasz proboszcz oznajmił zakończenie remontu dachu,bardzo duuużego dachu.Słyszałam wielką dumę ale i ulgę w głosie księdza,Dumę,bo dopiął ,mimo wielu  przeciwności,swego a ulgę,że już koniec ,Koniec remontu lecz nie koniec różnego rodzaju spłat.Dużo ludzi jak mogło to pomagało finansowo,dołożyła gmina,ale jeszcze połowę pieniędzy potrzeba.Ludzie początkowo byli przeciwni tej inwestycji,ja też miałam pewne wątpliwości,nie dlatego że remont nie był potrzebny lecz dlatego że proboszcz podjął sam ,bez rozmowy z parafianami tą decyzję.Zresztą tak było z każdym remontem.Jak proboszcz mówi /przyznaję mu rację/gdyby czekał na decyzję ludzi to połowę rzeczy byłoby nie zrobionych.Uczciwie należy przyznać że zrobił bardzo dużo,wiadomo,że nie sam,ale z jego inicjatywy i sam wszystko załatwiał.Mamy piękny kościół a w nim odnowione,duże ,zabytkowe organy,Otoczenie kościoła też jest zadbane.Została też odnowiona plebania z budynkami gospodarczymi.Stodoła została zamieniona na 2 sale,jedna mniejsza,druga dosyć duża/na 100 osób/.Organizowane są w nich różne uroczystości,spotkania,bo są kuchnie zaopatrzone w naczynia itp.Proboszcz jest bardzo dobrym gospodarzem,gdyby nasi włodarze tacy byli to nasza gmina świeciłaby przykładem na pół Polski.Ksiądz nie zaniedbywał też spraw duchowych,przeżyliśmy bardzo dużo ciekawych rekolekcji ,spotkań,występów.Odbyło się dużo pielgrzymek i to nie tylko po różnych miejscach w kraju ale i w Europie.Tak jak większość ludzi ma swoje wady,swoje zasady,przyzwyczajenia,które wielu ludziom się nie podobają a najwięcej krytykują go ci którzy z kościołem mają niezbyt wiele do czynienia.Tego się nie zmieni chyba nigdy i nie dotyczy to tylko kościoła ,innych instytucji,organizacji też,Uroczyste poświęcenie miało być zaraz po zakończeniu remontu lecz z powodu ciężkiej choroby  naszego biskupa odbędzie się na odpust Chrystusa Króla czyli pod koniec listopada.

      W tym tygodniu,w piątek,przyjeżdżają moje dzieci,Sylwia z Adrianem i Maćkiem,Michał,na którego już nie może się doczekać jego córcia oraz Marcin z Asią i Zuzią.Pzyjeżdza też z nimi w gości ich kolega.Cieszę się ale akurat w piątek zaczynam gotowanie na ostatnie w tym roku wesele,mam nadzieję że jakoś wszystko sobie zorganizuję,. i po ich wyjeżdzie nareszcie odpocznę.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Piękny,jesienny.”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      weselnapiekarka
      Czas publikacji:
      niedziela, 20 października 2013 17:19